Miniatury badawcze
Pierwociny pomysłu całościowego, nieśmiałe, bo „wystraszone wprost proporcjonalnie” do niewiedzy o prawdziwej naturze zarazy wprawki badawcze, czynione zarówno ad hock, przyniesione wraz z okazją spotkania w możliwej jeszcze sekwencji realnych spotkań z uczniami/ studentami, prowokowanych w trybie towarzyskich, rodzinnych spotkań nagabywań kierowanych do wyobrażonych „podmiotów badawczych”, nasłuchu czynionego na różnych forach internetowych, medialnych, kolejkowych, jak i moich wiejskich, sąsiedzkich sejmikach. Każdy perorował ile wlezie, każdy miał swoją koncepcję, często ile głów, tyle pomysłów na naturę zarazy, wielogłos wyciszał się i mimowolnie scalał w jednobrzmiącej narracji lęku, obaw i niepewności. To z tych „sejmików”, epizodów dydaktycznych, zasłyszanych rozmów w podróży… wyłaniał się obraz pomysłu całościowego. Także wtedy, gdy młodzież, z którą z różnych przyczyn współpracuję, jestem w środku trwania pandemii, w jej szczególnie zaraźliwym momencie inicjowała rozliczne debaty na temat: „Świata po pandemii” i/lub „Jak żyć w świecie postcovidowym?”. Młodzieńczy optymizm, a może charakterystyczny pragmatyzm współczesnej młodzieży przekraczał granice strachu i niepewności. Ich potrzebą było odważne spoglądanie poza horyzont czasu zarazy. Zabrali mnie tam ze sobą, jednakże ja chciałem w tą wędrówkę wyruszyć ze świadomością „Co z nami i/lub co nam zrobiła pandemia?”. Dlatego też pomysł na badania.