Dojrzewanie projektu


Dojrzewanie projektu dokonywało się z pewną nieśmiałością. Wynikało ono z przyczyn obiektywnych, zagrożenia pandemicznego, to jedno. A drugie, to ambitne założenie wykorzystania transgresji metodologicznej, kiedy to ambitnie zakrojone badania ilościowe, przeplatają się gęstwiną metod jakościowych. Wraz z pierwszym pacjentem objawowym wzrasta poczucie zagrożenia, a jednocześnie świadomość badacza, że to właśnie „ta chwila”, którą trzeba uchwycić w opisie badawczym, nie przeoczyć jej, zagospodarować swoje kompetencje by – in statu nascendi – przyjrzeć się społeczeństwu i jego reakcji na zarazę. Ambicje miałem szerokie, gdyż natłok myśli, spostrzeżeń, inspirujących doniesień medialnych były tak napastliwe, że chciało się zbadać „i to… i to… i to”. Jedno wydawało się cenniejsze od drugiego. Dlatego też, konieczna była selekcja nie tylko pytań badawczych ale przede wszystkim obszaru badań, jaki mielibyśmy podjąć. Równolegle do poskramiania samego siebie w sensie intelektualnej gorączki, trawiła moje otoczenie coraz częściej gorączka faktyczna, czy też wygenerowana myśleniem o tym, że „chyba mam covida”. Absolutnie nie sprzyjało to odwadze badawczej, bardziej poskramiało te zapędy, niźli je rozbudzało. Mimo wszystko, najpierw konieczna była obserwacja, częsta i gęsta lektura doniesień ze świata i z Polski o rozprzestrzenianiu się choroby, jej zaraźliwości oraz dynamiki, by posiąść wszystko to, co na danym etapie jest wiadome. Sam bowiem nie miałem zamiaru wkraczać w przestrzeń nadmiernego ryzyka, tym bardziej posyłać w ten obszar członków planowanego zespołu badawczego. Zespół ten powstawał także w dużej mierze ad hock, gdyż zaplanowane zaproszenia trafiały czasami na odmowę - co zrozumiałe - uwarunkowania rodzinne, osobiste, sytuacyjne były tak niespodziewane a kłopotliwe, że często zaproszenie do badań spotykało się z odmową. Dlatego też, zespół docierał się w trakcie rozwijającej się sieci powiązań, które odtwarzałem z wcześniejszych badań i/lub współpracy w innym zakresie. Szczęśliwie, Zespół, który powstawał, stawał się z każdym odbytym seminarium badawczym, bardziej świadomy wszelkich aspektów badań, jakie planowaliśmy i powoli zaczynaliśmy realizować. Uwagi każdego z nich - członków Zespołu - zarówno tych, którzy reprezentują świat akademicki, jak i tych, którzy są praktykami czy to w zakresie szeroko rozumianej pomocy i wsparcia socjo-psycho-pedagogicznego, czy praktykami z pierwszej linii kontaktu z uczniami, tworzyły doskonały materiał wyjściowy. Pierwsze doświadczenia badawcze czynione były już w fazie niesformalizowania badań (tzn. przed przedłożeniem pomysłu na ich realizację Dziekanowi Wydziału), kiedy to zaprosiłem moich studentów (120 osób) do spisania swoich relacji z procesu studiowania zdalnego i bycia w reżimie sanitarnym oraz funkcjonowania w szerokim aspekcie w czasie zarazy. Z uwagi na to, że zaproszenie to spotkało się z pozytywną reakcją, gdyż – czego nie przewidziałem – pełniło także funkcję „wentyla emocjonalnego”, wyrzucenia z siebie nadmiaru niepewności, lęku, niepokoju i „wnerwu” na to co „dzieje się wokół nas”. Była to także sposobność (najpierw pisemnie, później w formie wymiany zdalnej) wyartykułowania podejrzeń osadzonych na spiskowych teoriach pochodzenia pandemii, tego kto za tym stoi i kto chce w ten sposób zminimalizować populację ludzi. Jakkolwiek nie to było naszym celem, faza takiego otwarcia na rozmaite fantastyczne koncepcje i uwagi była oczyszczająca i potrzebna. Zresztą, była także nieunikniona podczas seminariów Zespołu badawczego.

Faza ta (pierwsza) jest jeszcze tą, kiedy szkoły funkcjonowały w procesie tradycyjnego nauczania, choć coraz szybciej zbliżały się rozwiązania limitujące obecność uczniów w szkołach. Dlatego też, śpiesznie skierowałem się do kilku szkół, by w nich we współpracy z dyrektorami, nauczycielami i samą młodzieżą skonfrontować zakładaną procedurę badawczą, metody i narzędzia w praktyce. Dziękuję Zespołowi Szkół nr 6 im Jana Brzechwy w Przylepie k/Zielonej Góry i Zespołowi Szkół im. Dzieci Zamojszczyzny w Zwierzyńcu nad Wieprzem, w których odbywał się pilotaż badawczy. Dokonywał się w trudnym okresie przymierzania się „do zdalności” i potem już w wejścia w tę fazę nauki. Wszystko i dla nich (partnerów w badaniach), jak i dla nas było „niepewne, bo nowe” - głównie w znaczeniu kontekstu pandemicznego, przejścia z formy tradycyjnego nauczania na zdalne. Niemniej trud ten, który dotykał pospołu obie strony, powodował swoiste „braterstwo w kłopocie”, gdyż każda ze stron wiedziała, że ma zadanie do wykonania i każdej jest tak samo ciężko. Chciałbym podkreślić dobrą wolę Dyrekcji obu szkół, jak i wszystkim fakt, iż zechciały włączyć się i pomóc w ich realizacji. Jak wiele z tego wynieśliśmy będziemy się starali Państwu przybliżać zarówno tu na naszej stronie internetowej, jak i w wielu Raportach z badań, artykułach, komunikatach.

Ta strona korzysta z plików cookies. Sprawdź naszą politykę cookies żeby dowiedzieć się więcej.

Co z nami zrobiła pandemia?